W pierwszej części nauczyliśmy się jednej bardzo ważnej rzeczy:
przód opakowania sprzedaje, ale prawdziwa historia zaczyna się z tyłu.
Wiemy już, że napis „z wołowiną” niekoniecznie oznacza karmę opartą głównie na wołowinie. Wiemy też, że „premium” brzmi świetnie, ale samo w sobie niewiele mówi nam o tym, co znajduje się w worku.
Teoria za nami.
Dzisiaj idziemy na zakupy.
A właściwie… ja już poszłam. 😉
Zrobiłam zdjęcia prawdziwych etykiet karm stojących na sklepowych półkach. Nie po to, żeby urządzać ranking producentów albo wskazywać palcem „dobre” i „złe” marki.
Chcę Ci pokazać coś znacznie bardziej przydatnego:
jak w kilkanaście sekund spojrzeć na etykietę i dowiedzieć się o karmie znacznie więcej, niż mówi jej opakowanie.
Przykład 1. „Z kurczakiem i warzywami”
Na froncie pierwszego opakowania dużymi literami widniało:
„Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI”
Brzmi całkiem nieźle, prawda?
Kurczak. Warzywa. Pełnoporcjowa karma dla psa.
Ale robimy dokładnie to, czego nauczyliśmy się w poprzednim artykule.
Odwracamy opakowanie.

I pierwsze słowo, które widzimy w składzie, to:
zboża.
Dalej znajdują się „mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego”, a w nawiasie producent doprecyzowuje:
„w tym 4% kurczak suszony w brązowych granulkach”.
Czy w karmie znajduje się kurczak?
Tak.
Czy producent może napisać na opakowaniu „z kurczakiem”?
Tak.
Ale czy po spojrzeniu na sam przód opakowania wyobrażaliśmy sobie właśnie taki skład?
No właśnie.
I to jest pierwsza rzecz, którą warto robić w sklepie:
nie szukaj od razu składnika reklamowanego na froncie. Najpierw przeczytaj początek listy składników.
To on często mówi nam najwięcej.
Przykład 2. Wielki napis „Z WOŁOWINĄ”
Idziemy kawałek dalej.
Kolejne opakowanie i duży napis:
„Z WOŁOWINĄ”.
Jeżeli czytałeś pierwszą część naszego poradnika, prawdopodobnie już wiesz, że warto sprawdzić, ile tej wołowiny rzeczywiście zadeklarowano.
Odwracamy opakowanie.

Czytamy:
„Zboża, mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (w tym 4% wołowina suszona), produkty pochodzenia roślinnego, oleje i tłuszcze, substancje mineralne.”
I znowu — zboża znajdują się na pierwszym miejscu.
Wołowina?
4%.
I tu bardzo dobrze widać, dlaczego znajomość języka stosowanego na opakowaniach jest tak przydatna.
Według zasad znakowania karm określenie „z X” oznacza co najmniej 4% deklarowanego składnika. Dla porównania „bogata w X” oznacza co najmniej 14%, a określenie typu „danie z X” – co najmniej 26%.
Producent nie robi więc tutaj niczego niezgodnego z zasadami.
Problem może pojawić się gdzie indziej:
w naszej głowie.
Bo kiedy widzimy wielki napis „Z WOŁOWINĄ”, bardzo łatwo wyobrazić sobie, że wołowina stanowi podstawę receptury.
Dlatego od dzisiaj:
duży napis z przodu → mały obrót opakowania → czytamy skład.
„Mięso” czy „mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego”?
Zatrzymajmy się tutaj na moment.
W obu poprzednich przykładach pojawiło się określenie:
„mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego”.
Czy to automatycznie oznacza coś złego?
Nie.
Ale jest to określenie mało precyzyjne.
Nie wiemy z niego dokładnie, jakie surowce pochodzenia zwierzęcego zastosowano ani w jakich proporcjach występują poszczególne gatunki poza tymi, które producent zdecydował się zadeklarować.
A teraz zobaczmy zupełnie inną etykietę.
Przykład 3. Cielęcina, płuca, serca, żołądki… Czyli wreszcie wiemy, co jest w środku
Tutaj producent podaje skład znacznie dokładniej.

Czytamy m.in.:
cielęcina 60%, a następnie producent wyszczególnia, że w jej skład wchodzą mięso, płuca, serca, żołądki i wątroba.
Dalej mamy wieprzowinę 20%, również z dokładniejszym opisem wykorzystanych surowców.
I zobacz, jaka jest różnica.
Nie musisz zgadywać, co ukrywa się pod szerokim określeniem „produkty pochodzenia zwierzęcego”.
Producent Ci to mówi.
I przy okazji ważna rzecz:
Nie bój się podrobów
Płuca? Serce? Wątroba? Nerki?
Dla części osób taka lista może wyglądać mniej apetycznie niż samo słowo „mięso”.
Tyle że karma jest przeznaczona dla psa, nie dla nas.
Podroby mogą być wartościowym elementem psiej diety i dostarczać wielu składników odżywczych.
Dlatego znacznie bardziej interesuje mnie nie to, czy w karmie znajdują się podroby, ale:
czy producent jasno mówi mi, jakie to podroby i z jakiego zwierzęcia pochodzą.
To ogromna różnica.
Przykład 4. „Premium”. No dobrze… ale co to właściwie znaczy?
W pierwszej części pisałam o określeniach:
Premium. Super Premium. Ultra Premium.
Brzmią bardzo dobrze.
Tylko że samo słowo „premium” nie powie nam, ile mięsa znajduje się w karmie, jakie zastosowano źródła białka ani czy receptura będzie odpowiednia dla naszego psa.
Dlatego znalazłam na półce karmę opisywaną jako premium i zrobiłam dokładnie to samo.
Odwróciłam worek.

I dopiero teraz zaczynamy mieć informacje, które rzeczywiście możemy analizować.
Producent podaje m.in. 51,5% wieprzowiny, jagnięciny i tłuszczu wieprzowego, a następnie dokładniej rozpisuje część receptury. Dalej znajdujemy m.in. kukurydzę, ryż, owoce, warzywa, zioła, drożdże oraz dodatki wspierające stawy.
I właśnie o to chodzi.
Nie oceniamy tej karmy dlatego, że na opakowaniu napisano „premium”.
Oceniamy to, co rzeczywiście znajduje się w składzie i analizie produktu.
Słowo na froncie może zachęcić nas do wzięcia opakowania z półki.
Ale nie powinno podejmować za nas decyzji.
A jak wygląda skład, kiedy producent naprawdę stawia na konkret?
Na koniec chciałam znaleźć przykład z drugiego końca skali.
Nie anonimowy.
Nie po to, żeby powiedzieć: „ta karma jest najlepsza i każdy pies powinien ją jeść”.
Takiego zdania na Psiej Szamce ode mnie nie usłyszysz.
Chodzi wyłącznie o pokazanie, jak szczegółowo producent może opisać recepturę.
Spójrzmy na Orijen Original.
W aktualnym składzie producent podaje między innymi:
świeży kurczak 25%, surowy indyk 8%, świeże podroby z kurczaka (wątroba, serce) 7%, cały surowy śledź 6%, cały surowy morszczuk 5%, świeże jaja 5%, surowa wątroba indyka 5%, a następnie kolejne dokładnie nazwane składniki.
Producent deklaruje również około 85% składników pochodzenia zwierzęcego.
Nie dlatego, że chcę Ci sprzedać przekonanie, że Orijen jest jedynym słusznym wyborem.
Chcę pokazać Ci coś innego:
jak wiele informacji producent może przekazać klientowi, jeśli dokładnie opisze recepturę.
I to jest coś, co warto doceniać niezależnie od marki.
Czy wobec tego im więcej mięsa, tym lepsza karma?
I tutaj muszę trochę popsuć zabawę. 😉
Bo po tych przykładach bardzo łatwo dojść do wniosku:
„Dobra, już wiem. Patrzę na procent mięsa i wybieram największy.”
Nie tak szybko.
Procent mięsa jest ważną informacją, ale nie jest magiczną liczbą określającą jakość karmy.
Liczy się cała receptura: źródła i jakość białka, zawartość tłuszczu, składniki mineralne, kaloryczność, strawność, sposób przetworzenia i przede wszystkim — potrzeby konkretnego psa.
Innego żywienia może potrzebować szczeniak.
Innego bardzo aktywny dorosły pies.
Innego senior.
A jeszcze inaczej będziemy patrzeć na karmę dla psa z alergią, nadwagą czy określonymi problemami zdrowotnymi.
Dlatego nie szukamy jednej liczby, która powie nam:
DOBRA / ZŁA.
Uczymy się czytać całość.
Mój test 30 sekund w sklepie
Nie musisz znać na pamięć wszystkich dodatków dietetycznych.
Nie musisz stać między regałami z kalkulatorem.
Na początek naprawdę wystarczy pół minuty.
Weź karmę do ręki, odwróć opakowanie i odpowiedz sobie na kilka pytań:
- Co znajduje się na początku składu?
- Czy wiem, jakie źródła białka zwierzęcego zastosowano?
- Czy producent podaje konkretne gatunki zwierząt?
- Czy podaje procentową zawartość najważniejszych składników?
- Czy wiem, jakie podroby zastosowano, czy widzę tylko ogólną kategorię?
- Czy skład jest dla mnie zrozumiały?
- I najciekawsze: czy to, co przeczytałam z tyłu, odpowiada temu, co wyobraziłam sobie po zobaczeniu przodu opakowania?
To ostatnie pytanie potrafi być naprawdę pouczające.
Nie szukamy „idealnej karmy”
Po dwóch częściach tego poradnika mogłabym teraz zrobić coś bardzo prostego:
podać listę „dobrych” składników, listę „złych” składników i obiecać Ci, że od tej chwili zawsze wybierzesz idealną karmę.
Tylko że żywienie psów tak nie działa.
Nie istnieje jedna najlepsza karma dla wszystkich psów.
Istnieje natomiast coś, co bardzo ułatwia wybór:
wiedza.
Kiedy wiesz, czym różni się „z wołowiną” od wysokiej zawartości wołowiny, kiedy patrzysz na pierwsze pozycje składu i kiedy potrafisz odróżnić konkretną deklarację surowców od ogólnego hasła — marketing ma nad Tobą znacznie mniejszą władzę.
I dokładnie o to chodziło w tych dwóch artykułach.
🐾 Od Psiej Szamki
Nie chcemy mówić Ci:
kupuj karmę X, nie kupuj karmy Y.
Chcemy, żebyś potrafił wejść do dowolnego sklepu, wziąć dowolny worek do ręki, odwrócić go i samodzielnie zobaczyć więcej niż duży napis na froncie opakowania.
Bo świadomy wybór zaczyna się nie od reklamy.
Zaczyna się od wiedzy.
A potem można już spokojnie napełnić miskę. 🐾