Przejdź do głównej treści
  • DARMOWA DOSTAWA OD 399 ZŁ
Psiaszamka.pl
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Co powinna zawierać dobra karma dla psa? Składniki, których warto szukać

Co powinna zawierać dobra karma dla psa? Sprawdź, na jakie składniki warto zwrócić uwagę, za co warto dopłacić i jak wybrać karmę odpowiednią dla swojego psa.

Karma dla psa w misce – jak wybrać odpowiednią karmę dla psa

Olej z łososia, jagody, żurawina, zioła, glukozamina, prebiotyki… Jeszcze chwila i skład karmy zaczyna przypominać półkę ze zdrową żywnością dla człowieka. 😉

Tylko czy obecność tych składników rzeczywiście oznacza, że karma jest lepsza?

Niekoniecznie.

Są składniki, które mogą realnie podnosić wartość receptury. Są też takie, które wyglądają fantastycznie na opakowaniu, ale sama ich obecność niewiele mówi nam o jakości całej karmy.

Dlatego zamiast szukać napisu „premium”, sprawdźmy, za co w karmie dla psa rzeczywiście może warto dopłacić. A przede wszystkim – jak spośród dziesiątek worków i puszek wybrać karmę, od której w ogóle warto zacząć.

Dobra karma to nie konkurs na najdłuższą listę „superfoods”

Wyobraźmy sobie dwie karmy.

W jednej znajdujemy mięso, tłuszcz, ryż, witaminy i minerały.

W drugiej: jagnięcinę, łososia, olej z łososia, żurawinę, borówki, rozmaryn, kurkumę, cykorię i glukozaminę.

Druga brzmi zdecydowanie bardziej „premium”, prawda?

A jednak na podstawie samej listy składników nie możemy stwierdzić, która karma jest lepsza.

Lista składników nie mówi nam wszystkiego o wartości odżywczej karmy, jakości wykorzystanych surowców, ich strawności ani o tym, czy cała receptura została prawidłowo zbilansowana.

Pies potrzebuje przede wszystkim odpowiedniej ilości składników odżywczych, a nie najbardziej imponująco brzmiącej listy składników.

Nie oznacza to jednak, że skład nie ma znaczenia. Ma – tylko trzeba wiedzieć, czego właściwie w nim szukamy.

Omega-3 – dobrze, ale jakie?

Napis „OMEGA-3” wygląda bardzo dobrze na opakowaniu.

Tyle że omega-3 to nie jeden składnik, lecz grupa kwasów tłuszczowych.

Szczególnie warto zwrócić uwagę na EPA i DHA, czyli długołańcuchowe kwasy tłuszczowe omega-3. Ich źródłem mogą być między innymi ryby, olej rybi, olej z kryla czy olej z alg.

Dla porównania olej lniany jest przede wszystkim źródłem ALA. To również kwas omega-3, ale nie jest tym samym co EPA i DHA.

Dlatego bardziej interesuje mnie konkretna informacja o źródle kwasów tłuszczowych niż ogromne „OMEGA-3!” na froncie worka.

Jeszcze lepiej, jeśli producent podaje konkretną zawartość EPA i DHA.

To pierwsza zasada, którą warto zapamiętać:

konkret mówi więcej niż hasło marketingowe.

Prebiotyki i źródła włókna – jelita też trzeba nakarmić

Włókno zdecydowanie przegrywa marketingową walkę z mięsem.

Trudno się dziwić. Kawałek łososia wygląda na worku znacznie bardziej apetycznie niż pulpa buraczana. 😉

A jednak odpowiednio dobrane włókno pełni ważne funkcje w przewodzie pokarmowym psa.

Niektóre rodzaje włókna mogą być fermentowane przez bakterie jelitowe. W tym procesie powstają między innymi krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. W karmach spotkamy różne źródła włókna, na przykład pulpę buraczaną, inulinę czy psyllium. Niektóre fermentujące włókna mogą również pełnić funkcję prebiotyczną.

Czy to oznacza, że karma z największą ilością włókna jest najlepsza?

Nie.

Liczą się jego rodzaj, ilość oraz cała receptura. Więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Co ciekawe, wartość „włókna surowego”, którą widzimy w składnikach analitycznych karmy, również nie pokazuje nam całego obrazu wszystkich rodzajów włókna znajdujących się w produkcie.

Znów więc nie szukamy jednego magicznego procentu.

Białko – więcej nie zawsze znaczy lepiej

Jedna karma ma 26% białka.

Druga 32%.

Która jest lepsza?

Nie wiemy.

I właśnie to potrafi być najbardziej irytujące podczas wybierania karmy. 😉

Pies potrzebuje odpowiednich aminokwasów i składników odżywczych, a nie możliwie największej liczby wydrukowanej obok słowa „białko”.

Znaczenie ma nie tylko ilość białka, ale również jego źródło, strawność, cała receptura oraz potrzeby konkretnego psa.

Dlatego:

32% białka > 26% białka

nie oznacza automatycznie:

karma A > karma B.

Podobnie jest z popularną zasadą „mięso musi być na pierwszym miejscu”.

Składniki podawane są według masy, a świeże mięso zawiera dużo wody. Sam fakt, że znajduje się na początku listy składników, nie jest więc certyfikatem jakości całej karmy.

A glukozamina, żurawina, borówki i zioła?

Nie mam nic przeciwko borówkom.

Ani żurawinie.

Ani rozmarynowi, kurkumie czy glukozaminie.

Mam natomiast problem z sytuacją, w której trzy jagody narysowane na opakowaniu zaczynają sprzedawać nam całą karmę. 😉

Jeżeli producent mocno eksponuje jakiś dodatek funkcjonalny, warto sprawdzić, czy podaje jego ilość i czy rzeczywiście ma on istotne znaczenie w całej recepturze.

Dlatego kiedy widzę:

„z żurawiną i borówkami”

nie myślę od razu:

„świetna karma!”

Raczej:

„OK. A teraz pokażcie mi resztę.”

Bo kilka efektownie brzmiących dodatków nie uratuje źle zbilansowanej diety.

Czasami warto dopłacić za coś, czego w ogóle nie widać w składzie

I tutaj dochodzimy do rzeczy, o której podczas wybierania karmy mówi się zdecydowanie za mało.

Możemy godzinami analizować łososia, cykorię i borówki, a nie zadać jednego bardzo ważnego pytania:

Kto właściwie opracował tę karmę?

Kto zdecydował, ile ma być białka, tłuszczu, wapnia, fosforu, witamin czy mikroelementów?

Jak sprawdzono gotowy produkt?

I tutaj przydadzą nam się dwa skróty, które często pojawiają się w rozmowach o żywieniu psów: WSAVA i FEDIAF.

WSAVA i FEDIAF – co to właściwie jest?

Jeśli zaczniecie bardziej interesować się żywieniem psów, prędzej czy później spotkacie te dwa skróty.

Brzmią trochę jak nazwy instytucji, przed którymi trzeba ustawić się z numerkiem w kolejce 😉, ale warto wiedzieć, co oznaczają.

WSAVA, czyli World Small Animal Veterinary Association, to Światowe Stowarzyszenie Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt. Organizacja przygotowuje między innymi materiały i zalecenia dotyczące żywienia psów i kotów oraz narzędzia pomagające oceniać karmy i ich producentów.

Ważne: WSAVA nie tworzy rankingu najlepszych karm i nie przyznaje karmom certyfikatu „WSAVA approved”.

Jej wskazówki pomagają między innymi sprawdzić, co wiemy o firmie stojącej za produktem, osobach odpowiedzialnych za receptury oraz kontroli jakości.

FEDIAF, czyli European Pet Food Industry Federation, to Europejska Federacja Przemysłu Żywieniowego Zwierząt Domowych. Opracowuje między innymi wytyczne żywieniowe dla karm pełnoporcjowych i uzupełniających dla psów i kotów. Są one jednym z ważnych europejskich punktów odniesienia przy opracowywaniu receptur karm.

Najprościej można to zapamiętać tak:

FEDIAF pomaga określić, jakie potrzeby żywieniowe powinna pokrywać karma.

WSAVA podpowiada między innymi, jak przyjrzeć się firmie, która tę karmę stworzyła.

Jak sprawdzić, kto opracował karmę?

Przyznaję – kiedyś nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby o to zapytać.

Patrzyłam na mięso, procent białka, brak kurczaka, olej z łososia…

Ale kto właściwie zdecydował, ile tych wszystkich rzeczy powinno znaleźć się w karmie?

Warto sprawdzić, czy producent informuje, kto odpowiada za opracowywanie receptur i jakie kwalifikacje mają te osoby.

Tylko jak zwykły opiekun psa ma się tego dowiedzieć?

Najpierw wejdź na stronę producenta.

Poszukaj zakładek typu „O nas”, „Jakość”, „Produkcja”, „Nasz zespół” albo „FAQ”.

Sprawdź, czy producent mówi, kto odpowiada za receptury, jakie ma kwalifikacje, gdzie produkowana jest karma i jak wygląda kontrola jakości.

Nie ma takich informacji?

Możesz po prostu napisać do producenta.

Na przykład:

„Dzień dobry, rozważam zakup Państwa karmy dla mojego psa. Czy mogą Państwo podać, kto opracowuje receptury i jakie ma kwalifikacje? Czy karma jest formułowana zgodnie z wytycznymi żywieniowymi FEDIAF? Czy gotowe produkty są analizowane pod kątem zawartości składników odżywczych?”

Można również zapytać, gdzie karma jest produkowana, jak kontrolowane są surowce i gotowe produkty, jaka jest kaloryczność karmy oraz czy producent może udostępnić bardziej szczegółową analizę jej wartości odżywczej.

Jeśli na stronie nie ma nazwiska specjalisty, nie oznacza to automatycznie, że karma jest zła.

Ale jeżeli producent nie potrafi lub nie chce odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące formulacji, produkcji czy kontroli jakości, jest to informacja, którą warto uwzględnić przy wyborze.

Dla mnie taka transparentność mówi o producencie znacznie więcej niż kolejna borówka na opakowaniu.

No dobrze. To jak właściwie wybrać karmę dla swojego psa?

I tutaj dochodzimy do najważniejszego.

Nie da się wybrać idealnej karmy wyłącznie na podstawie etykiety.

Możemy natomiast wybrać rozsądnego kandydata, a później sprawdzić, czy rzeczywiście służy naszemu psu.

Ja sama przez długi czas robiłam to metodą prób i błędów.

I prawdę mówiąc, pewien element prób i obserwacji pozostanie zawsze. Dzisiaj zrobiłabym to jednak znacznie bardziej świadomie.

1. Najpierw pies, dopiero później karma

Nie szukamy po prostu „najlepszej karmy dla psa”.

Szukamy karmy odpowiedniej dla naszego psa.

Inne potrzeby ma rosnący szczeniak, inne zdrowy dorosły pies, inne pies bardzo aktywny, senior czy zwierzę z problemem zdrowotnym wymagającym odpowiedniego postępowania żywieniowego.

Dlatego pierwsze pytanie nie powinno brzmieć:

„Która karma jest najlepsza?”

Tylko:

„Czego potrzebuje mój pies?”

2. Sprawdź, czy karma jest pełnoporcjowa

Jeżeli karma ma być podstawą codziennego żywienia zdrowego psa, sprawdź, czy producent określa ją jako karmę pełnoporcjową i czy jest przeznaczona dla właściwego etapu życia.

To jedna z najważniejszych informacji na całym opakowaniu.

Karma uzupełniająca może być wartościowym elementem diety, ale z założenia nie musi samodzielnie dostarczać wszystkich składników odżywczych potrzebnych psu każdego dnia.

3. Dopiero teraz zajrzyj do receptury

Jakie są źródła białka?

Jak wygląda zawartość tłuszczu?

Jakie zastosowano źródła kwasów tłuszczowych i włókna?

Czy producent podaje konkretne informacje o dodatkach funkcjonalnych?

Czy receptura odpowiada potrzebom Twojego psa?

Nie próbuj przy tym znaleźć jednego składnika, który zdecyduje za Ciebie.

4. Sprawdź składniki analityczne i kaloryczność

Białko, tłuszcz, włókno, popiół czy wilgotność mówią nam znacznie więcej, kiedy patrzymy na nie w kontekście konkretnego psa i całej receptury, a nie jak na ranking punktowy.

Warto zainteresować się również kalorycznością karmy.

Dwie karmy mogą wyglądać podobnie pod względem składników analitycznych, a dostarczać różną ilość energii.

Dla psa, który łatwo przybiera na wadze, i psa spędzającego pół dnia w ruchu niekoniecznie będziemy więc szukać tego samego produktu.

5. Sprawdź producenta

To właśnie ten krok najłatwiej pominąć.

Kto opracował recepturę?

Jak kontrolowana jest produkcja?

Czy firma analizuje gotowe produkty?

Czy potrafi odpowiedzieć na pytania dotyczące wartości odżywczej karmy?

Czy podaje konkretne informacje, kiedy o nie pytamy?

Ładne opakowanie może stworzyć każdy. Dobre zaplecze żywieniowe i kontrola jakości wymagają już znacznie więcej.

6. A potem zaczyna się najważniejszy test – Twój pies

Kupiliśmy karmę, która na papierze ma sens.

Teraz trzeba zobaczyć, co na ten wybór powie pies.

Po stopniowym wprowadzeniu nowej karmy obserwuj między innymi jego apetyt, stolce, masę i kondycję ciała oraz ogólne samopoczucie.

I właśnie dlatego mam problem ze zdaniem:

„To najlepsza karma dla psa.”

Najlepsza dla którego?

Karma może wyglądać fantastycznie na papierze i nie sprawdzić się u konkretnego zwierzęcia.

Inna może nie wygrać instagramowego konkursu na najbardziej spektakularną etykietę, a pies będzie ją dobrze tolerował i prawidłowo na niej funkcjonował.

To nie oznacza, że receptura przestaje mieć znaczenie.

Oznacza tylko, że:

etykieta pomaga wybrać kandydata. Producent pomaga ocenić, czy warto mu zaufać. A pies pokazuje, czy ostatecznie wybraliśmy dobrze.

A jeśli karma nie służy?

Zamiast kupować co kilka dni kolejny worek, warto na chwilę zostać detektywem. 😉

Zapisuj, co pies jadł, w jakiej ilości i co dokładnie się zmieniło.

Jeżeli pojawiają się uporczywe lub nawracające wymioty, biegunka, świąd, problemy skórne, utrata masy ciała albo inne niepokojące objawy, nie próbuj ustalać przyczyny wyłącznie na podstawie etykiety karmy. W takiej sytuacji warto skonsultować psa z lekarzem weterynarii.

Czy za lepsze składniki warto więc dopłacić?

Czasami – tak.

Ale nie za samą nazwę składnika.

Wyższa cena może mieć uzasadnienie, jeśli stoi za nią dobrze opracowana receptura, odpowiednie źródła składników odżywczych, sensownie zastosowane składniki funkcjonalne, transparentność producenta oraz dobra kontrola jakości.

Nie dopłacałabym natomiast wyłącznie dlatego, że worek jest matowy, na froncie leży piękny filet z łososia, obok rozsypano kilka borówek, a nad wszystkim widnieje złoty napis „PREMIUM”. 😉

Ciekawostka Psiej Szamki

Przy następnym zakupie zrób mały eksperyment:

najpierw zignoruj przód opakowania.

Sprawdź, czy karma jest pełnoporcjowa i dla jakiego psa jest przeznaczona. Zajrzyj do receptury i składników analitycznych. Poszukaj informacji o kaloryczności i producencie.

A dopiero później wróć do pięknych zdjęć mięsa, warzyw i jagód.

Może się okazać, że patrzysz na tę karmę zupełnie inaczej.

Psia Szamka podpowiada: 7 rzeczy do sprawdzenia przed zakupem karmy

1. Czy karma jest pełnoporcjowa i odpowiednia dla etapu życia mojego psa?

2. Czy cała receptura odpowiada jego potrzebom, zamiast zachwycać mnie jednym składnikiem?

3. Jak wyglądają składniki analityczne i kaloryczność?

4. Czy eksponowane dodatki funkcjonalne mają konkretne źródło i czy producent podaje ich ilość, jeśli ma ona znaczenie?

5. Kto opracowuje receptury i jakie ma kwalifikacje?

6. Jak producent kontroluje jakość surowców i gotowej karmy?

7. Po wprowadzeniu karmy – jak reaguje na nią mój pies?

Nie szukaj idealnej karmy. Szukaj odpowiedniej dla swojego psa

Jeśli z całego tego artykułu masz zapamiętać jedną rzecz, niech będzie właśnie ta.

Nie istnieje jeden składnik ani jeden procent, który pozwala wskazać najlepszą karmę dla każdego psa.

Możemy nauczyć się odróżniać informacje żywieniowe od marketingu. Możemy lepiej czytać etykiety. Możemy sprawdzać producentów i wybierać receptury, które mają sens dla konkretnego psa.

A później robimy coś równie ważnego:

patrzymy na psa.

Bo świadome żywienie nie polega na znalezieniu najbardziej imponującej etykiety.

Polega na połączeniu wiedzy, rozsądnego wyboru i obserwacji konkretnego psa.

I dokładnie tak rozumiemy je w Psiej Szamce. 🐾